Czy porozumienia dotyczące zmian klimatycznych są skuteczne?

Klimat Ziemi nieustannie się zmienia. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat zmiany te jednak znacząco przybrały na sile. W zeszłym stuleciu najzimniejszym rokiem był 1909, a średnia globalna temperatura wyniosła wówczas -0,46°C. Od tamtego czasu można zaobserwować tendencję zwyżkową – niemal w każdej dekadzie temperatura była coraz wyższa. Ostatnie lata są jednak szczególnie niepokojące, gdyż od 2012 roku odnotowujemy stały wzrost średniej rocznej temperatury Ziemi, a rok 2016 okazał się najcieplejszym w historii (0,94°C). Nie da się ukryć, że do globalnego ocieplenia przyczynili się także ludzie. Na szczęście temat zmian klimatycznych jest coraz częściej poruszany na międzynarodowym forum, co od lat skutkuje podpisywaniem kolejnych porozumień, które mają na celu zapobiec temu problemowi. Czy umowy te są jednak skuteczne?

 

Protokół z Kioto (1997)

Odpowiedź na tytułowe pytanie nie jest jednoznaczna. W 1997 roku przedstawiciele wielu państw spotkali się w Kioto w ramach Konferencji Stron Narodów Zjednoczonych i podpisali protokół odnośnie ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. Większość krajów – a wśród nich Polska – zobowiązała się zredukować wydzielanie CO2. Limity różniły się w zależności od państw i ich możliwości finansowych, ale niewątpliwie był to pierwszy poważny krok w stronę powstrzymania zmian klimatycznych. Porozumienie weszło w życie w 2005 roku, gdy podpisała go Rosja. Paktu nie ratyfikowały jednak Stany Zjednoczone, które były wówczas największymi trucicielami na świecie. Do zrealizowania jakichkolwiek celów nie zobowiązały się także dwa najludniejsze kraje świata – Chiny i Indie. USA jednak od 2000 roku zredukowały emisję CO2 o kilka procent, podczas gdy Chiny i Indie podwoiły ilość wydzielanego dwutlenku węgla. Unia Europejska, która od dawna promuje ekologiczny trend na świecie, wykonała postawione przez siebie cele. Porozumienie z 1997 roku trudno jednak uznać za skuteczne w skali globalnej, gdyż ogólna światowa emisja gazów cieplarnianych wzrosła. Gdyby jednak niektóre kraje nie zobowiązały się do wspomnianej redukcji, wówczas wzrost ten byłby jeszcze wyraźniejszy.

Konferencja klimatyczna w Paryżu (2015)

W 2015 roku w podparyskim Le Bourget ponownie miało miejsce spotkanie przedstawicieli państw Konferencji Stron Narodów Zjednoczonych. Uczestnicy szczytu nakreślili plan, by zatrzymać wzrost średniej temperatury na świecie na poziomie poniżej 2°C względem poziomu z czasów przedprzemysłowych. Na spotkaniu nie narzucano poszczególnym krajom konkretnych limitów, a przedstawiciele sami nakreślili sobie cele. Porozumienie te jest ważne z tego powodu, że zostało ratyfikowane przez Chiny i Stany Zjednoczone, które są odpowiedzialne odpowiednio za 25 i 15 procent światowej emisji gazów cieplarnianych. USA chcą do 2025 roku ograniczyć wydzielanie tych gazów o 26-28%, zaś Unia Europejska do 2030 roku o co najmniej 40. Ponadto biedniejszym krajom obiecano pomoc w walce ze zmianami klimatycznymi. Obecnie wygląda na to, że rządy wielu państw dostrzegły problemy związane z globalnym ociepleniem i dlatego też należy mieć nadzieję na przestrzeganie postawionych celów.

Podsumowanie

Emisja gazów cieplarnianych ciągle rośnie, ale wzrasta także świadomość ludzi i rządów na temat tego, jak opłakane skutki może nieść za sobą globalne ocieplenie. Zrozumienie tego problemu doprowadziło do podpisania szeregu porozumień odnośnie ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. Choć w Kioto w 1997 roku państwa, które w największym stopniu odpowiadały za zanieczyszczenie Ziemi, nie ratyfikowały protokołu, to w 2015 roku w Paryżu Chiny i USA w końcu zobowiązały się do realnych zmian. Cieszy także fakt, że najnowsze porozumienie uwzględniło problemy finansowe najbiedniejszych krajów, którym trudno wprowadzać nowe technologie. To pozwala z optymizmem patrzeć w przyszłość i wierzyć, że nowe traktaty doprowadzą do ograniczenia zmian klimatycznych.