Piątek, 12 marca 2010
Laury | Kontakt | Zaloguj

Rozmowy Energii

Znaki zapytania

Prof. dr hab. inż. Wojciech Nowak, Politechnika Częstochowska.

2009-12-28 11:44:13 | Jacek Świdziński

Panie Profesorze, wczoraj ze zdumieniem słuchaliśmy Pańskiego referatu, w którym – między innymi – z dużą wątpliwością mówił Pan o przyszłości technologii wychwytywania, transportu i składowania dwutlenku węgla. Stracił Pan serce do CCS?

Można powiedzieć tak: kiedy ta technologia startowała, byłem jej entuzjastą. Obecnie, po paru latach zajmowania się tym zagadnieniem, widzę coraz więcej znaków zapytania.

Ale popatrzmy na kwestię inaczej. Moim zdaniem, problem dwutlenku węgla stanowi siłę napędową rozwoju technologicznego elektroenergetyki i to niezależnie od tego, czy CO2 ma wpływ na zmianę klimatu Ziemi, czy też ten wpływ jest mocno wyolbrzymiony. CO2 plus CCS to siła napędowa poszukiwań nauki.

Dzisiaj naprawdę trudno powiedzieć, czy CCS będzie miał przyszłość, ponieważ rozwiązanie to stanowi ogromne zagrożenia dla energetyki węglowej, takiej jak polska. Jednak dotychczasowa polityka Unii Europejskiej wskazuje, że stopniowo, bardziej czy mniej, ale z pewnością od węgla będziemy odchodzić.

Wskaźniki, jakie demonstrowałem, wskazują jednak, że o ile wychwytywanie nie stanowi wielkiego problemu, o tyle transport, a zwłaszcza już składowanie CO2 pod ziemią mogą nastręczyć wiele problemów i pociągać za sobą ogromne koszty.

Dlaczego składowanie CO2 to taki kłopot?

Bo nic na ten temat nie wiemy. Geologia tym problemem do tej pory się nie zajmowała. W Polsce nie znamy ewentualnych składowisk, nasza wiedza na ten temat jest znikoma. Niska jest też świadomość społeczna o tych zagadnieniach – ludzie nie wiedzą, o co tutaj chodzi, z jakimi zagrożeniami możemy mieć do czynienia. Na jednym ze slajdów pokazałem porównanie odpadów radioaktywnych i sekwestrowanych złóż dwutlenku węgla, jakiego dokonano w Wielkiej Brytanii. Wynika zeń, że już 3 proc. wyciek dwutlenku węgla stanowi śmiertelne niebezpieczeństwo dla ludzi. A kto sobie zdaje z tego sprawę? W Wielkiej Brytanii mało kto, a przypuszczam, że u nas jest nie lepiej?

Rozmawiamy tuż przed konferencją w Kopenhadze, która poświęcona będzie właśnie gazom cieplarnianym. Unia Europejska to tylko 12 proc. światowej produkcji CO2. Najwięcej wytwarzają Chiny i USA, które nie są entuzjastycznie ustosunkowane do ograniczenia emisji dwutlenku węgla, choć ostatnio łagodzą swoje stanowiska.

Tak, my stanowimy zdecydowaną mniejszość. I decydujemy się na bardzo kosztowną technologię, do której dokładamy jeszcze zapis, że będziemy pomagać – także finansowo – krajom rozwijającym się (np. Brazylii czy Chinom) w zwalczaniu emisji. Kraj, który jest zaliczany do grona państw rozwiniętych i który bardzo dużo emituje – a takim krajem jesteśmy my – będzie musiał wspierać tych, którzy nie dość, że nie chcą przestać emitować, to jeszcze domagają się pieniędzy od nas. Polska łożąca na Brazylię? To wygląda trochę jak żart, ale żartem wcale nie jest. Są takie koncepcje.

Trzeba zwrócić uwagę na jedno – to właśnie Stany Zjednoczone robią najwięcej w zakresie wychwytywania i składowania dwutlenku węgla. USA wprawdzie nie podpisują porozumień międzynarodowych w tych kwestiach, ale z drugiej strony robią więcej w tej sprawie niż ktokolwiek inny w świecie. To też trzeba docenić. W czasie konferencji energetycznej w Pittsburghu, która miała miejsce przed szczytem G20, Amerykanie dobitnie pokazali, że oni technologicznie, finansowo i organizacyjnie do tej walki z CO2 będą przygotowani. Oni zapewne mogą być liderami walki z CO2 bez wchodzenia w porozumienia międzynarodowe.

A zatem może dojść do sytuacji, w której będzie przygotowana technologia składowania CO2, ale nie będzie to technologia polska czy szerzej europejska. Wówczas trzeba będzie za nią słono zapłacić, a sami własnoręcznym podpisem zobowiążemy się do jej stosowania.

Co i jak można w tej sytuacji zrobić?

komentarze czytelników

Dodaj swój komentarz

Autor:
Komentarz:
Energia-Online.info
Copyright © 2009 Agencja Promocji Energii | Regulamin | Zaloguj | Kontakt